Fotograf Roku - kryteria oceny zdjęć konkursowych

Przed nami finał ogólnopolskiego konkursu ZPFP „Fotograf Roku 2019”. Każda z osób biorących udział w tym konkursie wybiera swoje najlepsze fotografie z ostatnich dwóch lat z nadzieją, że zostaną one docenione przez powołaną przez Zarząd Główny komisję. Ogłoszeniu wyników często towarzyszy zaskoczenie. Ilu z nas nie zgodziło się z werdyktem i zadawało sobie (a czasami też jurorom) pytania: jak to możliwe, że fotografia „X” zdobyła I miejsce? Jak właściwie pracuje takie „jury” i jakie kryteria decydują o wyborze zwycięskich fotografii? Czy istnieje zdjęcie doskonałe, gwarantujące zdobycie, jeśli nie Grand Prix, to chociaż podium lub wyróżnienia?
Należę do Związku od 2005 roku i wielokrotnie byłam jurorką na okręgowych etapach konkursu. Mam prawo przypuszczać, że na etapie ogólnopolskim jury pracuje podobnie, dlatego spróbuję odpowiedzieć na te pytania.
Wymagające hobby
Fotograf przyrody ma trudne zadanie. W regulaminie konkursu ZPFP określa bardzo szczegółowe zasady i warunki, jakie musi spełnić zdjęcie, aby zostało dopuszczone do oceny jurorów. Ograniczenia te nie tylko dotyczą nadmiernego użycia korekty graficznej, obowiązuje nas też kodeks etyczny, którego należy przestrzegać fotografując. Wszystko to wymaga od nas dużego wkładu pracy w fotograficzne hobby. Natura to nie studio. Nie możemy umówić się na sesję w górach od - do, bo często pogoda płata figle; nie mamy gwarancji, że spacerując po lesie spotkamy przedstawiciela fauny w doskonałym świetle; nie mamy też możliwości usuwania niepotrzebnych elementów podczas obróbki pliku w cyfrowej ciemni. Zdjęcie wysłane na konkurs jest często efektem długiej pracy, wielokrotnych prób, czasu i szczęścia. Stąd i nasze duże oczekiwania jego docenienia.
Jakim cudem to zdjęcie zdobyło nagrodę? Czyli jak pracuje jury.
Każda, oglądająca zdjęcia osoba jest w stanie określić, czy jej się one podobają czy nie, według własnego kryterium. Z czasem osobisty gust ulega zmianie. Rzadkie niegdyś ujęcie np. walczących bielików nie robi już wrażenia, bo dziś są ich setki, czasem tak podobnych do siebie, że nie sposób rozpoznać ich autora.
Także członkowie komisji, w zależności od tego, jakie sami robią zdjęcia mają swoje gusta i preferencje. A to oznacza, że nie wszystkim podoba się to samo. Możemy oczywiście dobrać całą komisję tak, by składała się z osób z jednej „stajni” fotograficznej np. „foto-snajperów” czy „krajobrazistów”, albo „poszukiwaczy zaginionej arki” czyli tych, co eksperymentują i bawią się głębią ostrości robiąc zdjęcia czasami „trawione” tylko przez nich samych (ja sama jestem takim przypadkiem). Taki jednolity zespół wybierze do puli zwycięskich fotografii te, które prezentują taki właśnie styl. Z moich doświadczeń wynika jednak, że nawet wtedy rzadko zdarza się jednomyślność. Zwykle po wybraniu swoich ulubieńców dyskutujemy (dłużej lub krócej) broniąc swoich wyborów oraz komentując wybory innych, z którymi się nie zgadzamy. Czasami dochodzi nawet do kłótni!
Jednak mimo osobistych preferencji, wszyscy zwracamy uwagę na pewne podstawowe cechy, które posiada dobre zdjęcie przyrodnicze:
1. dobrze wykorzystany walor oświetlenia vs bohater zdjęcia,
2. dobra / oryginalna / świadomie wybrana kompozycja zdjęcia,
3. gra otoczenia, czyli dobrze wykorzystana perspektywa,
4. dynamika / statyka vs kompozycja,
5. prawidłowa ekspozycja w konkretnym przekazie / pomyśle autora,
6. kolorystyka,
7. wyczucie - czasami wystarczy tylko powiedzieć "a" bo genialność tkwi w prostocie,
8. nieszablonowe podejście do popularnego tematu,
9. nastrój.
Dlaczego więc wybieramy tak różne fotografie? Bo w każdym z nas inne zdjęcia wzbudzają emocje.
Moje kryteria oceny zdjęć
Osobiście bardzo imponują mi fotografie, które z powodzeniem wygrywałyby w wielu, nie tylko przyrodniczych konkursach, mające cechę dobrego zdjęcia reporterskiego - historie pełne emocji czy napięcia pokazane w zwartej formie. Nie potrafię robić takich zdjęć i tym bardziej podziwiam talent kolegów i koleżanek.
Lubię też zdjęcia typowo graficzne, gdzie mistrzostwo autora widać w zestawianiu ze sobą różnych elementów takich jak plany, faktury, elementy, dobrze zestawiony rytm itp. To moje reminiscencje ze studiów na ASP, na których podziwiałam kolegów z wydziału grafiki za czystość wyrazu czasem w genialnie wyrażonej prostocie.
Cenię również autorów, którzy eksperymentują poszukując swojego stylu. Tutaj potrafi mnie mile zaskoczyć indywidualne spojrzenie na stereotypowy temat. Czasami jest to minimalizm, czasami niedopowiedzenie, zależy co gra w sercu twórcy. Muszę podkreślić, że nie są to zdjęcia komercyjne. Są to indywidualne spojrzenia, które są zwierciadłem duszy autora. Możemy to akceptować, lub odrzucić, jako zbyt „wydumane”, „dziwne” pokazujące coś co nie istnieje. Ale, jak mówi Robert Bresson - fotografując staraj się pokazać to, czego bez ciebie nikt by nie zobaczył. Pójście ta drogą to swoista „poezja” fotografii.
Zdjęcia, które oceniam przeglądam kilkakrotnie, by żadnego nie przeoczyć. W tym czasie opadają mi emocje i często mocno rozszerzam pulę fotografii, które chciałabym nagrodzić. Potem, kiedy oglądam wybory innych jurorów mam czas na refleksję i przemyślenie. Kiedy już dyskutujemy „na żywo” robi się czasami naprawdę gorąco, bo każdy z nas ma inny gust. Wbrew zasadzie „de gustibus non est disputandum” musimy dojść do porozumienia, czego efektem jest, no właśnie - kompromis. Zdarza się również, że jesteśmy zgodni. To jednak wcale nie oznacza, że inni jurorzy wybraliby to samo zdjęcie, co my.
Rada? Trzeba się … odprężyć
Dawno temu, jeden z członków naszego Związku chciał się wycofać, zdegustowany wynikami konkursu. Zrobiłam test: poprosiłam go o zestaw konkursowy, który dałam do oceny dwóm grupom ludzi: osobom z mojej pracy i koleżankom i kolegom z Akademii Sztuk Pięknych. Pewnie już domyślacie się rezultatu mojego eksperymentu. Te dwie zupełnie różne grupy przedstawiły zupełnie odmienne wyniki.
Jaki z tego wniosek? Ano taki, że I miejsce w danej kategorii jest w gruncie rzeczy wypracowanym w dyskusji kompromisem spotykających się w komisji osób. Zdjęcia nagrodzone/odrzucone w konkursie okręgowym potrafią zająć odpowiednio niskie/bardzo wysokie miejsce w konkursie ogólnopolskim.
Zostańmy więc przy tym, co lubimy robić i fotografujmy dla przyjemności, bo Fotograf Roku to tylko zabawa. Dla mnie będzie to zdjęcie „x”, a dla ciebie „y” bo zdjęć, które budzą emocje, są na swój sposób doskonałe, przyciągają nie tylko wzrok ale i wybijają się na tle innych czasem, jaki poświęcamy na ich „smakowanie” jest przysyłanych bardzo wiele. A wybór jest wypadkową gustów jury. Skupmy się więc na pięknie, które widzimy wokół i na tym, by dzielić się z nim z innymi.
Małgorzata Książkiewicz
Prezes Okręgu Kujawsko – Pomorskiego ZPFP
Ps. Skoro ludzie są tylko istotami o subiektywnych gustach, zawsze możemy spróbować przerzucić się na ocenę dokonywaną przez narzędzie NIMA – Neutral Image Assessment. Niestety i tu pojawia się problem, gdyż powstało ono na bazie ocen, które zdjęciom przyznawali …ludzie ?
parent menu item not found: "130"