Góry Sowie - Jesień 2016

 
 W końcu nadeszła. Długo wyczekiwana. Uwielbiana przez jelenie, łosie i fotografów przyrody, JESIEŃ. Czterokopytne, dumnie prezentując swoje poroże, udały się na rykowisko, a foto-przyrodnicy z Okręgu Wielkopolskiego wyruszyli na eksplorację Gór Sowich. O taaak, nie ma to jak góry zasnute jesienną mgłą, spośród której wyzierają brązy, pomarańcze, czerwienie i żółcie.
Czas plenerowania przypadł na koniec września. ”Co zastaniemy na miejscu? Słońce, deszcz, czy może raczej mgłę? Czy w drodze na Wielką Sowę nagle zza drzew wyłoni się porykujący byk? Czy może zdobywaniu szczytu będzie towarzyszyło pohukiwanie puszczyka? A w drodze powrotnej napotkamy hipnotyzujący wzrok puchacza?”. Te i inne rozterki stały się udziałem ośmiorga zmierzających do Lasocina, naszej bazy wypadowej, noclegowni i jadłodajni w jednym.
 
Dzień pierwszy nie powitał nas ani mgłą ani deszczem. Za to słońce gorąco zachęcało do wdrapania się na Wielką Sowę. Po co marznąć w Himalajach czy też Karakorum kiedy ma się pod ręką szczyt zaliczany do Korony Gór Polski. Szlak prowadził nas w górę strumyczka do miejsca zwanego Starą Jodłą, a stamtąd to już tup, tup, tup pod górę…I jeszcze ostatni rzut okiem na mapę czy aby dobrze idziemy, a potem jeszcze kawałeczek pod górę…Krótki odpoczynek na wyrównanie oddechu…I znów pod górę…By po dwóch godzinach stanąć 1015 metrów n.p.m.. Grzechem byłoby nie zrobić sobie pamiątkowego zdjęcia przy sowie, co też niezwłocznie uczyniliśmy. W drodze powrotnej, w promieniach słońca, otuleni zapachem jesiennego lasu zahaczyliśmy o Kozie Siodło i punkt widokowy, skąd roztaczał się widok na pobliskie pagórki. Znalazł się również czas na degustację orzeszków bukowych. Wieczorem regenerowaliśmy się przy pstrągu i pierogach ze szpinakiem, co widać na załączonych zdjęciach. ;) Kolejny dzień także nie przyniósł upragnionego mglistego wschodu z pomarańczowym światełkiem. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Kilka chwil spędzonych ze słoniem i dalej w drogę. Tym razem do zamku Grodno, będący pokusą nie tylko dla pasjonatów historii. Nie można przecież wiecznie fotografować mgieł, pajęczyn i żurawi. ;) Choć jak się ktoś uprze to w lasku prowadzącym do ruin zamku można zetknąć się przelotnie z ptakiem, a i owszem. Żuraw to może nie jest, ale za to jak pięknie śpiewa, spowity jesiennym słońcem pośród gałęzi.
 
Bezlitosny czas sprawił, że plener w Górach Sowich minął w zastraszającym tempie. Z pewnością będzie nam brakowało zapachu górskiej jesieni, słońca i smagającego w twarz wiatru. Dlatego już niedługo, bo za rok, powrócimy w góry by poczuć to znów i sprawdzić czy bukowe orzeszki smakują tak samo. ”Reszta jest milczeniem” (Hamlet William Szekspir)
parent menu item not found: "130"